maciekburdzy@gmail.com

Zduńskie opowieści to serwis o kaflach, piecach i kominkach. Przedstawia dawne urządzenia grzewcze. Pokazuje zdjęcia, ciekawostki historyczne, rysunki, własne i cudze artykuły oraz odkrycia i wspomnienia. Zawiera i informuje o wydarzeniach z branży zduńskiej oraz wystawach muzealnych. Wywołuje uczucia od melancholii po uśmiech. Buduje zamiłowanie do dawnych rzeczy, które przeminęły oraz promuje kulturę ognia.

Babica: ciepło-zimno

Znakomite wspomnienia szlachcianki, Pani Kiki Szaszkiewiczowej opowiadające o dawnym dworskim życiu.

POLECAM BLOG : Kika, Moje pierwsze 100 lat

Zima powoli odchodzi, chociaż poranki jeszcze mroźne. Ptaki na tarasie nadal domagają się słoninki i słonecznika, Kotka Konstancja siedzi w oknie i patrzy w swój telewizor (karmnik dla ptaków za oknem), zmierzch wcześnie zapada. A w domu ciepło, sucho, przyjemnie. W naszym dworku w Babicy nie było tak dobrze!

Pokoje ogrzewano lepiej, ale w korytarzach i sieniach nie było wesoło. W domu królowały piece kaflowe, w których paliło się drewnem, były też gdzieniegdzie piece murowane i tynkowane. W salonie stał kominek.

W przedpokoju głównym, do którego wchodziło się prosto z zewnątrz, stał „koksiak” – okrągły, wysoki jak człowiek, piec żeliwny, w którym, jako jedynym palił się koks. On dawał ciepło rozchodzące się po całym domu, ale oczywiście tylko blisko niego było naprawdę ciepło. W tym przedpokoju były tez szafy na wierzchnie ubrania i buty.

W pozostałych piecach, także w piecu kuchennym, paliło się drewnem, a czasem – kiedy był naprawdę srogi mróz – dorzucało się cennego węgla, który dawał więcej ciepła. Drzewo było dla nas darmowe, bo pochodziło z naszego lasu. W drewutni drwal ciął pnie i gałęzie, po czym rąbał je na mniej więcej podobnej wielkości kawałki (tzw. polana), które składował, a następnie wynoszone były one do kuchni i w pobliże pieców pokojowych. Najwięcej ciepła dawało drzewo bukowe, ale rzadko tym paliliśmy. Najczęściej używaliśmy drewna sosnowego i świerkowego.

Jak widać na zdjęciu, w głębi pokoju jest piec kaflowy. Nie było jednak zbyt ciepło, skoro moja siostra do czytania w bibliotece ubierała kożuszek.
Ojciec nasz pilnował, aby piece były „przestawiane” w stosownym czasie przez zduna, jednak nie uniknęliśmy niebezpieczeństwa. Pewnego razu, gdy nikogo oprócz służącego nie było w tej części domu, jego uwagę zwrócił dzwonek dobiegający z klatki schodowej prowadzącej na górę. Elektryczności jeszcze wtedy nie było w domu, ale były już do dzwonki na baterie. Zdziwił się, bo przecież nikogo tam nie było. Poszedł tam jednak, ale dzwonek już milczał. Krótkie jednorazowe dzwonki powtórzyły się w ciągu miesiąca kilka razy. Służący zaczął bojaźliwie napomykać o duchach i bał się tam chodzić. Od dawno mówiło się przecież, że na strychu coś straszy. Pogłoski te skwapliwie podtrzymywał poprzedni właściciel Babicy, dziadek Pawlikowski, chociaż doskonale wiedział, że tam kuny harcują. Pewnego wieczora dzwonek zaczął brzęczeć jednostajnie i bez przerwy. Służący przemógł się i poszedł za jego głosem. W korytarzu zobaczył kłęby dymu i języki płomieni wydobywające się ze szczeliny w ścianie. Wszczął alarm, pożar został opanowany. My dzieci (miałam wtedy około 10 lat) spaliśmy w drugiej części domu, mieliśmy niezłą frajdę, że coś się wreszcie dzieje!

Później okazało się, że w piecu przylegającym do ściany korytarza, od jakiegoś czasu zaczęła odpadać glina, która odsłoniła wewnątrz pieca belkę nośną stropu. Brak powietrza powodował, że belka jedynie się tliła, stopniowo się zwęglała. Czasem jednak drobne płomyki rozgrzewały przewody elektryczne tak, że następowało chwilowe zwarcie w przewodach dzwonkowych. W końcu jednak izolacja przepaliła się całkowicie i nastąpiło zwarcie, co włączyło ciągły sygnał dzwonka.

Przed nastaniem elektryczności, w domu mieliśmy na co dzień do czynienia z różnymi źródłami otwartego ognia: piece, lampy naftowe, świece, kominek. I nic się złego nie działo. Było bezpiecznie. Ale gdyby nie ten dzwonek na baterie, to pewnie spłonęlibyśmy doszczętnie jak się zdarzało innym dworom na przykład w Dzikowie (posiadłość Tarnowskich), czy Siarowie (dwór Długoszów).

ŹRÓDŁO : http://www.szaszkiewiczowa.eu/babica-cieplo-zimno/

 

Planujesz kominek, piec lub kuchnię kaflową? Marzysz o piecu chlebowym lub do pizzy?

Skorzystaj z naszej oferty:

+48 504 481 668, maciekburdzy@gmail.com, kaflarnia-zduny.pl.

Świadczymy usługi na terenie całej Polski.

Wybrane artykuł