maciekburdzy@gmail.com

Zduńskie opowieści to serwis o kaflach, piecach i kominkach. Przedstawia dawne urządzenia grzewcze. Pokazuje zdjęcia, ciekawostki historyczne, rysunki, własne i cudze artykuły oraz odkrycia i wspomnienia. Zawiera i informuje o wydarzeniach z branży zduńskiej oraz wystawach muzealnych. Wywołuje uczucia od melancholii po uśmiech. Buduje zamiłowanie do dawnych rzeczy, które przeminęły oraz promuje kulturę ognia.

Pałac w Swobnicy

Przyglądając się tzw. zamkowej mapie Polski, bez trudu zauważymy, które rejony są bogate w zachowane i interesujące obiekty. Aby odwiedzić wszystkie obronne budowle w okolicach Wrocławia lub Krakowa, potrzebowalibyśmy na to niemal całych wakacji.
Inaczej jest w okolicach Szczecina, gdzie na palcach jednej ręki można policzyć zachowane zamki. Żaden z nich nie przetrwał w oryginalnej formie, ale warto odnotować renesansowy zamek książąt pomorskich w Szczecinie oraz późnogotyckie, choć przebudowane, zamki w Pęzinie i w Płotach. Reszta z kilkudziesięciu dawniej istniejących budowli, w wyniku przebudowy, wojen i zaniedbań nie przetrwała próby czasu. Dziś pozostały tylko ich fragmenty w postaci wież, murów lub porośniętych ruin.
Ewenementem w tej części naszego „pomorsko-prusko-polskiego” krajobrazu jest zamek w Swobnicy. Nie jest to zwykła budowla. Jest to obiekt, który łączy w sobie bryłę średniowiecznego zamku z formami nowożytnej barokowej rezydencji. Dziś chyli się ku upadkowi. Jednak z racji ciekawej przeszłości, pięknych wnętrz i kominków warto opowiedzieć jego historię…
Zamek joannitów 
Swobnica, dawne Wildenbruch, jest niewielką wsią położoną na Pojezierzu Myśliborskim, na terenie gminy Banie, zaledwie 65 km od Szczecina. Od XIII wieku osada jako jedna z wielu leżała na terenach nadanych zakonowi templariuszy. W 1312 roku, po likwidacji tego zakonu, dobra ziemskie zostały przejęte przez zakon joannitów. W 1377 roku Swobnica stała się siedzibą komandorii (komturii) zakonu. W 1397 roku nad jeziorem Grodziskim został zbudowany murowany zamek, który składał się z prostokątnego domu mieszkalnego oraz potężnej, pięciokondygnacyjnej wieży wbudowanej w wysokie mury obronne zwieńczone krenelażem. W XV wieku do istniejącego kompleksu dobudowano dwukondygnacyjne skrzydło. W drugiej połowie XVI wieku dobudowano dodatkowe skrzydło mieszczące kuchnię, piekarnię, łaźnię i browar. W 1621 roku planowaną rozbudowę zamku przyspieszył pożar, który strawił skrzydło główne, aptekę i bibliotekę zamkową. Skrzydła głównego (południowego) nie odbudowano, natomiast skrzydło wschodnie zostało podwyższone o jedną kondygnację, a wnętrza parteru przystosowano do pełnienia funkcji gospodarczych. W tym czasie zamek przestał pełnić funkcję budowli obronnej. W 1630 roku, w trakcie trwania wojny trzydziestoletniej, zamek został przejęty przez Szwedów. Po pokoju westfalskim w 1648 roku działalność zakonu joannitów w Swobnicy zakończyła się bezpowrotnie.
Zamek w Swobnicy na reprodukcji ryciny– prywatna kolekcja  Romana Czejarka
 Swobnica  – zamek od strony zachodniej – lata 20. XX wieku – WUKZ Szczecin
Swobnica – zamek – widok od strony zachodniej – koniec XIX wieku
-reprodukcja Gloede – Heimatliche Bilder aus alter Zeit 1892 – WUKZ Szczecin
Swobnica – reprodukcja z albumu  – Pommerscher Bau und Kunstdenkmäler 1899 str.129
Barokowa rezydencja 
W 1680 roku właścicielem zamku została księżna Dorota Szlezwicko-Holsztyńska, małżonka elektora brandenburskiego. W 1690 roku, w rok po śmierci księżnej, majątek został przekształcony w prywatne dominium potomstwa księżnej, synów Filipa Wilhelma i Fryderyka Henryka von Hohenzollernów, margrabiów ze Schwedt. W rękach tego rodu zamek był blisko 100 lat. Prawdopodobnie w latach 1680–1690 lub – jak wskazują inne źródła – za czasów Fryderyka Wilhelma von Hohenzollerna według brandenburskich wzorców i nadzoru holenderskich architektów zamek został przebudowany w trójskrzydłową barokową rezydencję. Z dawnej średniowiecznej zabudowy pozostała gotycka wieża i otaczające kurtynowe mury, istniejące do XIX wieku. Powstało w ten sposób wyjątkowe na Pomorzu barokowe wyposażenie budowli w zakresie klatek schodowych, posadzek, malowideł ściennych, stiuków, sztukaterii i przede wszystkim kominków wykonanych przez wędrownych budowniczych z doliny Graubünden w Szwajcarii.
W 1778 roku majątek stał się własnością królestwa pruskiego i był wydzierżawiany. W 1899 roku obiekt został poddany renowacji i modernizacji, w wyniku której przebudowano wnętrza, zlikwidowano tympanon z zegarem w osi głównej fasady, a z dawnej gotyckiej wieży o wysokości 29 metrów uczyniono punkt widokowy. Od 1909 roku właścicielami rezydencji była ponownie rodzina von Hohenzollernów. Do końca II wojny światowej zamek z przyległym majątkiem, obejmującym 900 ha ziemi oraz 34 budynki folwarczne, gorzelnię i owczarnię, był wydzierżawiony rodzinie von Dasselów. W czasie II wojny światowej obiekt służył jako magazyn dzieł sztuki należących do kilku niemieckich muzeów. Po II wojnie światowej dawny zamek został przeznaczony na mieszkania prywatne. W 1948 roku stał się siedzibą administracji PGR. Od tego czasu nastąpił okres degradacji i niszczenia budowli.
Czasy współczesne 
W 1992 roku zamek stał się prywatną własnością. Nowy właściciel obiektu deklarował remont budowli i przekształcenie jej w hotel z polem golfowym. Obietnica ta nie została spełniona. Od tego czasu rozpoczął się proces zupełnej destrukcji zamku. Niechroniona budowla nie uniknęła kradzieży cegieł i piecowych kafli oraz działalności „poszukiwaczy skarbów” (dziury w kominach i kominkach) i „złomiarzy”. Dawne barokowe wnętrza zostały rozgrabione, zdewastowane i częściowo spalone. Park dworski z bogatym starodrzewem został zdegradowany i zarośnięty. W 2008 roku po silnych zimowych wichurach zawaliło się najstarsze skrzydło zamku. W stosunku do właściciela prowadzono postępowanie administracyjne, wojewódzki konserwator zabytków wielokrotnie nakładał kary pieniężne. Dawna przepiękna i wyjątkowa rezydencja chyliła się ku zupełnemu upadkowi, a właściciel unikał odpowiedzialności oraz ignorował stan techniczny budowli. Próby odkupienia obiektu spełzały na niczym. Dopiero 14 listopada 2011 roku, po 19 latach, zamek udało się odzyskać.
Obecnie podejmowane są intensywne wysiłki nad odrestaurowaniem obiektu. Dach korpusu głównego został już wymieniony.
  Miejmy nadzieję, że kiedyś ten piękny obiekt zostanie odrestaurowany. Z doświadczenia jednak wiem, że zazwyczaj nie udaje się doprowadzić tego typu budowli do ich pierwotnego i oryginalnego stanu. Warto jednak, żeby zamek przetrwał, nawet ograbiony z kosztowności wnętrz. Zniszczenia są na tyle duże, że w przypadku kominków mogą one już nigdy nie wrócić do dawnego blasku. Trzeba więc ocalić je od zapomnienia. Choć poprzez zniszczenia ich blask przeminął, oczami wyobraźni postarajmy się ujrzeć piękno i usłyszeć trzask dawnego ognia.
Kominki 
Nie znamy ilości wszystkich kominków i pieców na zamku. Była to na pewno imponująca ilość, biorąc pod uwagę przestronne komnaty oraz wielkie zbiorcze kominy na poddaszu. W czasach powojennych, gdy dawny zamek był przeznaczony na mieszkania dla wielu rodzin oraz siedzibę PGR, prawdopodobnie wiele pomieszczeń zostało pozbawionych swych pierwotnych funkcji. Podejrzewam też, że wtedy zniknęło kilka kominków, a zbudowano kilkanaście współczesnych pieców kaflowych. Podczas mojej „nieoficjalnej” kilkugodzinnej ekspedycji, wraz z zaprzyjaźnionym fotografem-amatorem Przemkiem Glinką odnaleźliśmy kilkanaście miejsc, gdzie dawniej stały piece, oraz znaleźliśmy porozbijane resztki współczesnych kafli. Łatwiej było doliczyć się kominków, bo choć w większości bardzo zniszczone i ograbione z barokowej sztukaterii, jedenaście z nich zachowało się do dziś. Pięć z nich jest zupełnie pozbawionych ozdób, za to sześć kolejnych pomimo dziur i uszkodzeń potrafi nadal wzbudzić zachwyt.
Ciekawym kominkiem jest znajdujący się na drugiej kondygnacji rezydencji narożny obiekt ozdobiony prostym gipsowym obramowaniem oraz kolistym plafonem z namalowanym wielobarwnym ornamentem roślinnym. Innym interesującym kominkiem  na tej samej kondygnacji jest narożne palenisko ujęte płaskimi węgarami z ciekawie rozwiązaną nadstawą, której prostokątne pole ujmują po bokach woluty zakończone liśćmi akantu. Pośrodku tej nadstawy znajduje się kolorowe malowidło przedstawiające kosz z kwiatami. W innym pomieszczeniu, w południowo-zachodnim jego narożniku, znajduje się kominek, dawniej pomalowany na kolor błękitny z roślinnym ornamentem, posiadający tylko skromne gipsowe obramowanie zamurowanego dziś paleniska i nadstawy. Kolejny kominek  w pokoju narożnym, znacznie wysunięty ponad lico ściany, zachował tylko fragmenty sztukaterii w nadstawie. Następny z interesujących i najbardziej zniszczony z opisanych , jest lekko wysunięty ponad lico ściany i posiada półokrągłe gipsowe pilastry wspierające górny gzyms oraz prostokątny plafon obramowany półwałkowymi taśmami i sznurami perełek. Ostatni warty odnotowania kominek , tzw. przepołowiony, został na wiosnę 2011 roku zdemontowany w ramach akcji zabezpieczania sztukaterii i czeka na renowację. Jest to charakterystyczny kominek z sali balowej na pierwszym piętrze, wpuszczony w ścianę, z bogatą gipsową dekoracją zawierającą motywy liści akantu, lauru oraz muszli. To wszystko, co można napisać o kominkach w Swobnicy. Tyle z nich pozostało…
Nie znamy ani przyszłych losów zamku, ani przyszłości kominków. Nie ulega wątpliwości, że informacja o odzyskaniu obiektu przez gminę Banie oraz plany zabezpieczenia budowli przed kompletną ruiną jest na pewno pocieszająca. Mimo że zamek nie jest obiektem muzealnym, przestrzegając przed niebezpieczeństwem związanym ze stanem technicznym, zachęcam Czytelników do odwiedzenia Swobnicy i przyjrzenia się opisanym kominkom na żywo.
Jeśli w przyszłości budynek zostanie odrestaurowany i przywrócony będzie jego dawny blask, koniecznie trzeba będzie ponownie o tym napisać. Jeśli jednak dawne barokowe kominki nigdy nie zostaną odtworzone i bezpowrotnie znikną, to warto zapamiętać je choć w postaci tych kilku zdjęć i opisów. Ich urok i ciepło, które wytwarzały, pamięć o zdunach, którzy je stawiali, niech na kartach tego czasopisma zostaną zachowane dla potomnych.

Planujesz kominek, piec lub kuchnię kaflową? Marzysz o piecu chlebowym lub do pizzy?

Skorzystaj z naszej oferty:

+48 504 481 668, maciekburdzy@gmail.com, kaflarnia-zduny.pl.

Świadczymy usługi na terenie całej Polski.

Wybrane artykuł