maciekburdzy@gmail.com

Zduńskie opowieści to serwis o kaflach, piecach i kominkach. Przedstawia dawne urządzenia grzewcze. Pokazuje zdjęcia, ciekawostki historyczne, rysunki, własne i cudze artykuły oraz odkrycia i wspomnienia. Zawiera i informuje o wydarzeniach z branży zduńskiej oraz wystawach muzealnych. Wywołuje uczucia od melancholii po uśmiech. Buduje zamiłowanie do dawnych rzeczy, które przeminęły oraz promuje kulturę ognia.

Kominiarz i kominy

Na przełomie XIII i XIV wieku, po raz pierwszy we Włoszech, pojawili się pierwsi fachowcy zajmujący się czyszczeniem kominów – u nas zwani kominiarzami. Początkowo straszono nimi dzieci, bo z wyglądu niektórym mogli przypominać diabła. Ale czyszczenie kominów, skutecznie zapobiegające pożarom, zmieniło to negatywne nastawienie. Stało się jasne, że kominia- rze jednak przynoszą szczęście. W 1776 roku, jako jeden z ostatnich w ogóle, został założony w Warszawie pierwszy polski cech kominiarzy.

Wdużym mieście zawód kominiarza miał rację bytu. Natomiast na wsi, gdzie większość budynków stanowiły kurne chaty, kominiarza nie potrzebowano. Tam  kominy zaczęto częściej budować dopiero w drugiej połowie XIX wieku.

Józef Gluziński w pracy: Włościanie opisując włościan z okolic Zamościa, Hrubieszowa itd. mówi: “Nie są tak zamożni wło- ścianie, aby murowali sobie kominy; nie każda okolica ma dostatek kamienia dobrego, zdatnego na ten rodzaj muru, a cegielnie albo właścicielom dóbr tylko do budowli dworskich wystarczają, albo mają cegłę tak drogą, że chłop kupić jej sobie nie jest w stanie; niesposobni zaś są włościanie, aby sami sobie cegłę wyrabiali. Dla tego to włościanie zazwyczaj stawiają w chałupach kominy sztagowymi zwane, które składają się ze czterech słupów z drzewa krokwiastego [belki], podobnymże drzewem mocno spojonego, a które oprawiają się równoległe łaty [gorsze deski, z widocznymi okrągłościami drzewa], drzewo dość cienkie, oplecione łoziną, czyli chrustem, albo też wałami słomianymi z gliną pomieszanymi. Kominy takie u dołu są dosyć szerokie; u góry coraz więcej zwężają się na kształt piramidy ściętej. Takie kominy wprawdzie nie są bezpieczne od ognia, lecz gdy na ich budowę materiał mało kosztuje i budowa ich jest łatwa, gdy chłopek polski nie uważa na odległą przyszłość i pożytki w przyszłości, gdy całą swoją własność liczy za docze- sną (osobistą), niepomny, przeto na skutki klei i lepi swoje mieszkanie w taki sposób, ażeby tylko było tańsze i mniej starania wymagające, a już to z niedostatku już z opieszałości, zaniedbuje porządną budowę kominów, które przecież w budowlach mieszkalnych, najgłówniejszego starania potrzebują”. Oprócz sztagowych, budowano również kominy arkadowe. Ich wprowadzenie wynikało, z pierwotnie zaplanowanej w budynku, zbyt małej liczby kominów. Kiedy pojawiała się potrzeba ogrzania kolejnych pomieszczeń, od nowo postawionego pieca prowa- dzono kanał do istniejącego już komina. Zależnie od konstrukcji budynku, droga ta mogła być różna: przez ścianki działowe albo bezpośrednio w górę na strych, a tam, po skosie, do komina głównego. Takie kominy najwcześniej pojawiły się w budynkach miejskich, dworach i pałacach a pod koniec XIX wieku nawet u chłopów.

We dworach, jak się zdaje, konserwacją komina zajmowano się dopiero wówczas, gdy zapalały się sadze. Wspominany już wielokrotnie ksiądz Świtkowski podaje kilka domowych sposobów na ich zgaszenie. Gdy sadze się zapalą, należy w piecu spalać siarkę lub na ogień lać wodę, aby powstająca para  przygasiła go. Inny sposób gaszenia polega na dwu lub trzykrotnym strzelaniu w komin strzelbą nabitą prochem. Przez komin od góry można też było wrzucić gęś lub indyka, które spadając na dół, sadze ze sobą pociągały dusząc płomień. Dobre efekty dawało przykrywanie komina mokrą płachtą i polewanie jej wodą. Najlepiej jednak byłoby, pisze ksiądz Świtkowski, gdyby każdy komin posiadał górą spuszczaną blachę, która za pomocą przymocowanego drutu ciągnącego się aż do dołu, zamykałaby się i otwierała. W razie zapalenia się w kominie blacha przydusiłaby płomień doprowadzając do ustania cyrkulacji powietrza. Aby zakończyć temat czyszczenia, dodam, że kominki wewnątrz czyszczono przy pomocy gałęzi brzozo- wych zwanych chlustami (od tego chlastać?). W okresie letnim, aby zasłonić ciemny, nieestetyczny otwór w kominku, zasłaniano go parawanem kominkowym.

Dość późno, bo dopiero od 1928 roku kominiarstwo w Polsce stało się rzemiosłem koncesjonowanym, uprawianym w opar- ciu o jednolite prawo. Należyta konserwacja komina nie jest sprawą błahą. Zapalone sadze osiągają temperaturę 1000°C, podczas gdy palące się drewno daje tylko 400 – 600°C a węgiel od 700 do 1000°C. Średnia temperatura gazów spalinowych wychodzących z komina wynosi ok. 400°C. W razie zapalenia sadzy, łatwopalne materiały mogą zapalić się nawet ze znacznej odległości, doprowadzając do pożaru całego budynku.

kominia

Kominiarz (rok 1904)

arkad

Komin arkadowy w chacie bogatego chłopa z okolic Krakowa

Źródło: http://kafle-piece.republika.pl/wstep.htm

 

Planujesz kominek, piec lub kuchnię kaflową? Marzysz o piecu chlebowym lub do pizzy?

Skorzystaj z naszej oferty:

+48 504 481 668, maciekburdzy@gmail.com, kaflarnia-zduny.pl.

Świadczymy usługi na terenie całej Polski.

Wybrane artykuł