maciekburdzy@gmail.com

Zduńskie opowieści to serwis o kaflach, piecach i kominkach. Przedstawia dawne urządzenia grzewcze. Pokazuje zdjęcia, ciekawostki historyczne, rysunki, własne i cudze artykuły oraz odkrycia i wspomnienia. Zawiera i informuje o wydarzeniach z branży zduńskiej oraz wystawach muzealnych. Wywołuje uczucia od melancholii po uśmiech. Buduje zamiłowanie do dawnych rzeczy, które przeminęły oraz promuje kulturę ognia.

Kowalstwo

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kowal A. Uljaniuk z Siemiatycz  przy pracy – fot. M.Korniluk

 

Początek kowalstwa. Ze wszystkich rzemieślników obrabiających kruszce, najdawniejszymi i najbardziej cenionymi byli kowale. Oni to kuli miecze, tarcze, hełmy, od których doskonałego wyrobu zależało zwycięstwo walczących wojowników. Opiewają ich też poeci na równi z najsłynniejszymi bohaterami. Według podania greckiego bożek Hefestos, po łacinie Wulkan, wykuł zbroję dla Achillesa, słynnego bohatera greckiego,-a według Rzymian miecz miał wynaleźć Mars, bożek wojny. Oręże te były wszakże z bronzu, to jest z mieszaniny miedzi z różnymi metalami, gdyż dopiero znacznie później, gdy nauczono się_ wytapiać żelazo z rudy żelaznej, znajdujemy wzmiankę o tym metalu.

Po wynalezieniu sposobu wytapiania żelaza, poczęto prawdopodobnie wyrabiać z niego oprócz oręża różne sprzęty żelazne, które wykuwano zapewne narzędziami żelaznemi, lecz dopiero około roku 800 po Chrystusie napotykamy w dokumentach piśmiennych wyraźną wzmiankę o kowalach; wszakże właściwie od czasu wojen krzyżowych, to jest mniej więcej od roku 1100, gdy miasta poczęły się bogacić i rozwijać, zakwitło w całej pełni kowalstwo. A kiedy dawniejsi kowale wyrabiali wszystkie przedmioty żelazne bez różnicy, we wspomnianej epoce wyróżniają się od zwyczajnych kowali tacy, którzy robili wyłącznie tarcze, helmy i pancerze, kopije, oszczepy, dziryty i łuki.  Z biegiem czasu, z powiększeniem się potrzeb oddzielają się od wzmiankowanych nowi samodzielni rzemieślnicy; tak naprzykład od płatnerzy wyodrębniają się rzemieślnicy wyrabiający pałasze, szable, a wreszcie nożownicy i ślusarze. Gdy zatem powstały cechy, rzemiosło kowalskie było już bardzo rozczłonkowane, posiadało różne przywileje, a kilkaset lat później stanęło na szczycie swego rozwoju. Istotnie wyroby sztuki kowalskiej z wieków średnich i epoki odrodzenia budzą powszechny podziw rysunkiem i wytwornem wykończeniem. Do nich należą piękne sztachety, poręcze, balustrady, studnie, drzwi żelazne i inne.

Kowalstwo. Z powyższego widzimy, że najstarszem rzemiosłem obrabiającem żelazo jest kowalstwo; z niego wyodrębniło się ślusarstwo, nożownictwo i kotlarstwo. Wszystkie one bez pomocy ognia obejść się nie mogą.. Rozpoczynamy od kowalstwa.

Kowal wyrabia podkowy, łańcuchy, dusze do żelazka, oskardy, siekiery, topory, motyki, rydle,części żelazne do pługa, wozu, obręcze na koła, resory, kosy, sierpy, haczyki, łopatki do ognia, obcęgi, ankry do drzwi, gwoździe, ufnale i wiele innych przedmiotów. Materyałem jego są sztaby kutego żelaza, a warsztatem kuźnia, w której znajduje się ognisko i kowadło. Ognisko pokrywa kapa żelazna. Jest ono zbudowane z cegły i mieści w sobie zagłębienie zwane paleniskiem, wyłożone surowcem. Na palenisku żarzą się węgle, pomiędzy nie wkłada się kawał żelaza, aby rozpaliło się do czerwoności. Bez przypływu większej ilości powietrza węgle żarzyłyby się słabo i nie wydawały tego gorąca, jakie jest potrzebne do rozpalenia żelaza do czerwoności. Dlatego pomiędzy węgle wprowadza się rura od miecha, która wdmuchuje większą ilość powietrza, w skutek czego węgle żarzą się szybciej i jaśniej. Za materyał palny używano dawniej wyłącznie węgla drzewnego, obecnie zastąpił go węgiel kamienny i koks.

Narzędziami kowalskiemi są: młoty i młotki różnej wielkości i postaci, dłuta, sztamajzy, stemple, podkładki, cęgi, łopatki do sypania węgla i grube pilniki raszplami zwane. Wielkie ciężkie kowalskie młoty są po obu stronach zupełnie równe, mniejsze bywają z jednej strony płaskie, z drugiej mnIej więcej ostro zakończone. Istotnym wszakże warsztatem tego rzemiosła jest kowadło żelazne, mocno osadzone w grubym pieńku drzewa; na nim kuje kowal i wykuwa różne przedmioty.

Przed każdą robotą kowal oczyszcza palenisko i rozżarza świeże węgle. Gdy węgle się rozpalą, kładzie na nie żelazo, zasypuje starannie węglem nierozpalonym i wdyma miechem powietrze. Po rozpaleniu żelaza do czerwoności, wyjmuje je cęgami z ognia, usuwa cząstki węgla przylepione do żelaza, uderzając nim wprost o kowadło, lub zgartuje kawałki węgla wodząc po niem szybko ostrym kantem młota. Następnie kładzie rozpalone żelazo na kowadle, a trzymając lewą ręką. cęgi, prawą uderza młotem o ile możności szybko i z jednakową siłą. Mniejsze przedmioty, jak: gwoździe, bolce, podkowy. odkuwa jeden robotnik, większe zaś kuje jednocześnie dwóch, trzech lub więcej robotników. Gdy kilku kowali razem pracuje, uderzenia młotków powinny przypadać obok siebie, aby powierzchnia żelaza spłaszczyła się i zrównała dostatecznie. Pomimo tego częstokroć nierówności uniknąć nie można; gdy zatem robotnicy kuć przestaną., jeden i nich równa mniejszym młotem pozostałe wypukłości. Jeśli pozostaną jeszcze nierówności, przesuwa po powierzchni żelaza szczególne młoty, w które uderza drugi robotnik ciężkim młotem.

Gdy trzeba jednocześnie rozszerzyć i przedłużyć żelazo, kowal uderza weń młotem równolegle do kowadła, jeśli zaś chce je tylko pogrubić, kładzie na sztorc i uderza obracając żelazo po każdem uderzeniu. Jeśli sztaba jest krótsza od przedmiotu, jaki wykuć zamierza, sztukuje ze sobą dwa kawałki lub więcej, co nie przedstawia żadnej trudności, albowiem żelazo posiada tę własność, iż, gdy dwie sztuki rozpalone do białości położymy na sobie końcami tak, aby jeden koniec p rzykrywał drugi i kuć będziemy młotami, to obie sztuki tak silnie się spoją, że stanowić będą jednolitą całość. Tej własności oprócz żelaza i platyny nie posiada żaden inny metal. Takie naturalne spajanie żelaza zowie się szwajsowaniem.

Opierając się na tej własności, kowal, rozpaliwszy do białości oba końce obręczy na koła, kładzie jeden na drugim i uderzeniem młota szwajsuje je, to jest spaja ze sobą. Większą trudność stanowi nadanie żelazu postaci okrągłej, musi bowiem często próbować, czy obręcz pasuje na kolo. Zwykle robi ją. nieco obszerniejszą niż koło, albowiem żelazo jak każdy metal po ostudzeniu kurczy się i doskonale przystaje do koła. Aby zrobić duszę do żelazka, kowal bierze gruby kawał żelaza, rozpala je do czerwoności i kuje na sztorc, przez co powstaje wypukłość, jaką zwykle dusze posiadają. Podczas kucia kilkakrotnie rozpala żelazo, nadając mu kształt właściwy, i płaskim dłutem na kowadle obcina części zbyteczne; wreszcie za pomocą dłuta okrągłego wykuwa na gorąco dziurkę do haczyka.

W podobny sposób robi 0skard, to jest drąg do rozbijania lodu. Bierze sztabę żelazną długości żądanej, a rozpaliwszy ją częściowo do czerwoności, kuje na sztorc – dopóty, dopóki jej nie nada postaci grubego kija okrągłego, lub też pomieszcza w odpowiedniem wydrążeniu żelaznem i kuje. Mniej zachodu wymaga robota podkowy. Kowal zgina na kowadle na gorąco sztabę odpowiedniej długości w postaci podkowy, zagina na końcach i robi otwory.

Rozwój kowalstwa. Wspomnimy jeszcze słówko o pięknych robotach kowalskich z epoki odrodzenia, które obecnie coraz więcej znajdują naśladowców. Roboty te przeważnie opierają się na młotkowaniu. Ażeby otrzymać delikatne, różnokształtne wypukłości i zagłębienia, niedostateczne jest zwyczajne kowadło, dlatego też stawia się na niem kawał żelaza zwany matrycą, z zagłębieniem odpowiadającem wypukłości, jaką żelaznej blasze nadać chcemy, W matrycę wkuwa się żelazo albo bezpośrednio za pomocą młotka, lub też za pośrednictwem drugiego kawałka żelaza, zwanego patrycą, wypukłego w tych miejscach, które w matrycy są zaklęsłe.

Od tego mechanicznego młotkowania różni się młotkowanie artystyczne. Jeśli kilkakrotnie uderzymy młotkiem w jedno miejsce żelaznej blachy, powstanie w niej zagłębienie, które powiększyć się daje, gdy pałożymy ją na materyale bardziej miękkim niż żelazo, naprzykład na kawałku ołowiu. Na takim podkładzie nadaje się różnokształtnymi młotami półokrągłymi, kończastymi, wypukłości i zagłębienia, jakich wymaga rysunek. Kowal,robiąc ozdobne sztachety, oddzielnie wyrabia każdy kwiat, każdą arabeskę, poczem przybija je, to jest nituje lub spaja z innymi, czyli lutuje. Robiąc liść lub kwiat, kładzie na blasze postać jego z papieru, i części zbyteczne blachy obcina dłutem. W delikatniejszych robotach nie klepie się bezpośrednio blachy, lecz przykłada do niej bunce i wbija młotkiem. Bunce są to okrągłe kawałki żelaza, których spodnia część rozmaitej:bywa postaci, zależnie od tego, czy na blasze mają powstać linie półokrągłe, czy też proste, o powierzchni gładkiej, blyszczącej, lub chropowatej i matowej, czy też punkty, zagłębienia, perły i t. p. Takich samych bunc używa się  do przyozdobienia zewnętrznej strony grubej blachy  metalowej. Wykuwanie pięknych rysunków za pomocą bunc zowie się cyzelowaniem.
Zdobiąc przedmioty żelazne, należy zważać na to, aby ozdoba nie pozostawała w sprzeczności z naturą żelaza. Gdy sztabę żelaza kujemy młotkiem na kowadle, zgina się ona z obu stron miejsca, w którem uderzenie nastąpiło, a tak z prostej sztuki tworzą się krzywizny spiralne. Linię tę przeważnie stosowano w epoce odrodzenia, z niej też składają się krzywizny arabeskowe, tak pięknie odbijające od ciężkich sztachet, zdobnych u wierzchołka arabeskami kwiatowemi.

Kowal nie może być zbyt drobnego składu ciała, lecz przeciętny młody człowiek, choćby z początku z trudnością dźwignął duży młot kowalski, z czasem przy posilnem pożywieniu i dostatecznej wprawie tak wzmocni swe siły, iż władanie młotem nie sprawi mu trudności. Terminator, zamierzający zająć się tem rzemiosłem, powinienby ukończyć szkołę elementarną. Majstrowie kowalscy przyjmują na naukę na lat 4 i dają terminatorowi mieszkanie wraz z utrzymaniem. Czeladnik kowalski zarabia z początku 5 do 6 rubli tygodniowo, później może zarobić rubli 7 i więcej.

Niezależne stanowisko można łatwiej zapewnić sobie w tem rzemiośle niż w innych, gdyż założenie kuźni niewielkiego wymaga nakładu, a roboty dobremu kowalowi nigdy nie zabraknie.

p0131.bmp p0133.bmp

 

Tekst pochodzi z publikacji:

“Co i jak robią rzemieślnicy. Opis rzemiosł dla młodzieży, tudzież przewodnik przy wyborze powołania”

Henryk Wernic, 1898 r.

 

Planujesz kominek, piec lub kuchnię kaflową? Marzysz o piecu chlebowym lub do pizzy?

Skorzystaj z naszej oferty:

+48 504 481 668, maciekburdzy@gmail.com, kaflarnia-zduny.pl.

Świadczymy usługi na terenie całej Polski.