maciekburdzy@gmail.com

Zduńskie opowieści to serwis o kaflach, piecach i kominkach. Przedstawia dawne urządzenia grzewcze. Pokazuje zdjęcia, ciekawostki historyczne, rysunki, własne i cudze artykuły oraz odkrycia i wspomnienia. Zawiera i informuje o wydarzeniach z branży zduńskiej oraz wystawach muzealnych. Wywołuje uczucia od melancholii po uśmiech. Buduje zamiłowanie do dawnych rzeczy, które przeminęły oraz promuje kulturę ognia.

Z życia Braci Kominiarzy

Dodane: 08 Cze 2014
Komentarzy: Off

1534309_1401499883408135_1743853120_n 1897958_1402271659997624_6654688966190130225_n 10252076_1402179796673477_8838108776796206344_n IMG_48693796848726 IMG_55319167300054 IMG_66692639286973 IMG_85634717431706

IMG_8294769361734 IMG_14570525118450 IMG_14584440699098 IMG_15686200656241 IMG_15767174835997 IMG_16267811796110 IMG_16336345139608 IMG_16383405783582 IMG_16529036609141 IMG_16555134457452 IMG_16681462429359 IMG_16808085746909 IMG_16831739340679 IMG_16844828734848 IMG_16956442774207 IMG_16972082511730 IMG_17001816374079 IMG_17010442804720 IMG_17059816343552 IMG_17165791560997 IMG_17171256477829 IMG_17184101007050 IMG_17189549046116 IMG_17130764519951 IMG_17237377185893 IMG_17249033770662 IMG_17269783930892 IMG_17279960826970 IMG_17288191316820 IMG_17873479703749 IMG_93810018816758 IMG_93818447353303 IMG_93824752801190 IMG_141143920341002   IMG_40465791750762 IMG_18473475888633  IMG_18597886296064 IMG_18428318525599 IMG_18267365649071

10420206_508210532641698_7944280787559136708_n 10426731_10152514650763664_460162786965574307_n 10426731_10152514650768664_2084195194672949518_n 10455570_1408817389343051_2774004993878091930_n 10541472_1414794978745292_7840881189312816548_n  IMG_2018804062023 IMG_2252807754960 IMG_2312543997896 IMG_3237622132721 IMG_3629664006626 IMG_5494779819940 IMG_28160904921292 IMG_64293052017194 IMG_21845877747486

Źródło : Internet, Facebook, zbiory własne

Zeszyt praktyk kominiarskich mistrza Felixa Bobkowskiego

Felix Bobkowski urodzony w Wągrowcu (Wongrowitz) 5 października 1891 roku. Praktykował w latach 1907-1911 w  Wągrowcu, w 1911 roku w Bydgoszczy (Bromberg), w latcha 1911-1912 w Solcu Kujawskim (Schulitz a. Weichsel), w latach 1912-1913 w Elblągu (Elbing), w 1912 roku w Braniewie (Braunsberg) i w 1913 roku w Poznaniu (Posen). Książeczka wydana przez Central-Innungs-Verband der Schornsteinfeger Meister dla Rzeszy Niemieckiej w 1884 roku.

 Książeczka praktyk kominiarskich (2) Książeczka praktyk kominiarskich (3) Książeczka praktyk kominiarskich (4) Książeczka praktyk kominiarskich (5) Książeczka praktyk kominiarskich (6) Książeczka praktyk kominiarskich (7) Książeczka praktyk kominiarskich (8)

Zbiory własne

p0005.bmpp0006.bmpp0010

0703037.bmp 0703054.bmp 0703726.bmp 0703888.bmp 0703889.bmp 0703889a 0703890a

Źródło : Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza

Naokoło świata, 1926, nr 21 1 Naokoło świata, 1926, nr 21 2Naokoło świata, 1926, nr 21 3

Źródło: Naokoło świata, 1926, nr 21

a (1) a (2)

Źródło: Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza:  organ stowarzyszeń Centralnego Towarzystwa Rzemieślniczego w Państwie Polskiem Związku Towarz. Przemysłowych i Rzemieślniczych woj. Poznańskiego i Pomorskiego… R. 32, 1927 nr 31a

O głupim kominiarzu…

Miał  młynarz  trzech  synów.  Dwóch  było  mądrych  i  pięknych, a  trzeci,  co  go  za  głupiego  mieli,  był  czarny  jak  kominiarz  i  siedział  zawsze  na  piecu.  Dwaj  piękni  synowie  jeździli  w  zaloty  do królewny  co  mieszkała  na śklannej górze ,  a  nigdy  jej  nie mogli  dojść;  bo  co  podjechali  trochę,  to  się  konie  splezły  i  spadały ś  niemi.  — Otóż  psuli  sobie  głowę,  jakby  podejść  tę  królewnę  co się tak  obwarowała;  ale  nic  nie  pomagało,  bo  konie  nogi  łamały, a  oni  sami  pokaleczeni  i  pokrwawieni  powracali  do  domu.  Widząc, że  im  się  nie  udaje,  poczęli  się  kłócić  między  sobą,  tak  że  się  aż poszturkali,  bo  im  się  zdało,  że  jeden  drugiemu  przeszkadza  i  przez to  wyjechać  nie  mogą. — Razu  jednego,  gdy  bijąc się,  jak  psi  mięso na  sobie  targali,  ten  trzeci  co  był  czarny  i  głupi,  poszedłszy  zdaleka  za  nimi,  wlazł  na  drzewo  i  przypatrywał  się  co  robią.  Zobaczywszy  tę  bójkę,  zamyślił  się  trochę;  potćra  wrócił,  położył  się  na piecu  i  śpi.

Tatuś  jednak,  widząc  jak  synowie  zawsze  pokaleczeni  wracają,  powiada  jim:  „Dajcieno  spokój  tym  zalotom,  zostańcie  doma.  — Ale  oni  rzekli:  „Musimy,  tatusiu,  czy  dziś  czy  jutro  zdobyć  tę  królewnę;  a  ten  z  nas  będzie  panował,  którego  ona  wybierze.”

Brzyćki  a  czarny  wysłuchał  pod  piecem  całą  rozmowę  ojca i  braci,  poskrobał  się  po  głowie,  a  gdy  wieczerzali,  zlazł  z  pieca i  ukradł  jim  jedno  siodło.—Jak  pojedli,  tak  się  spać  pokładli.  On tymczasem  poleciał  na  łąkę,  konia  sobie  wyryktował  i  pojechał w  drogę  co  tchu  do  dnia.  Oni  zaś  jak  wstali  ze  snu,  tak  się  znowu wadzili  ze  soba:  nareszcie  zaczęli  szukać  konia  i  siodła,  a  tu  nie ma;  a  jakże  być  miało,  kiej  już  on  na  nićm  pojechał! Otóż  tak  mu  dał  Pan  Bóg:  nadjechał  do  rzćki,  obmył  się w  wodzie — i  stanął  pod  samą  śklanną  górą.  Ślizgo  było  strasznie, a  promienie  słońca  tak  błyszczały  z  tej  góry,  że  wzrok  blasku  znieść nie  mógł.  Zaciął  konia  raz,  a  tu  nic;  zaciął  drugi  raz,  nic;  potóm zlazł  i  nos  sobie  rozbił;  nareszcie  nie  uważając  już  na  to,  zaciął trzeci  raz  konia  —  i  krwią  obabrany  wyjechał  na  górę.  Onaż  królewna  wyszła  co  tchu  do  niego,  chusteczką  mu  twarz  ze  krwie  obtarła  i  dała  mu  pierścień  ze  swego  palca. — „Zawiń  pierścień  w  tę chusteczkę  com  cię  obtarła  i  schowaj;  jak  przyjadę  do  ciebie,  to mi  pokażesz.” — On  jej  powiedział,  w  jakiej  wsi  mieszka,  a  ona  już jego  była,  i  przyrzekła  mu,  że  nikt  inny  królem  nie  będzie.  — Po takićm  umówieniu  między  nimi,  on  co  tchu  wsiadł  na  konia  i  powrócił  w  nocy  do  domu;  konia  zostawił  na  łące,  usmolił  się,  wlazł za  piec  i  śpi. —Takci  było,  żo  tamci  bracia,  nie  wiedząc  o  niczćm, swarzyli  się  tylko  między  sobą  i  bili.

Aliści  niedługim  czasem  królewna  wsiadła  do  karenty  świecącej  od  złota,  którą  ciągło  sześć  siwych  koni,  wojsko  się  wyryktował  przy  niej  w  paradzie,  i  całą  drogę  od  szklannój  góry  aj do chałupy  młynarza  wysłano  czerwonem  suknem.  —  Gdy  królewna stanęła  przed  chałupą,  powiada  do  młynarza:  Wyprowadźcie  mi swego  syna  a  mego  narzeczonego.  — Młynarz  się  ukłonił  i  mocno ukontentował;  poszedł  i  przyprowadził  jednego  z  tych  pięknych.  — Ona  powiada:  „Nie  ten. — Przyprowadza  drugiego  pięknego;  znowu:  „Nie  ten. — Młynarz  się  zakłopocił,  ale  mu  przyszło  na  myśl, że  ma  jeszcze  trzeciego  syna,  czarnego  a  głupca;  więc  się  pyta: „Czyby  to  nie  ten?”  —  „A  ten!”  rzekła  królewna  i  wyskoczyła z  karenty,  bo  ten  głupi  pokazał  jej  zaraz  chustkę  z  pierścieniem.

Za  królewną  wyszły  z karenty  księżniczki,  wodami  pachnącemi  umyły głupiego  śpiocha,  dyjamentowemi  grzebieniami  głowę  mu  uczesały, a  paziowie  królewny  ubrali  go  w  złociste  suknie,  tak  że  się  z  podziwieniem  ojca  i  braci  stał  na  raz  i  przystojnym  i  mądrym  i  bogatym.  Wsiadła  królewna  z  nim  do  karenty  i  wzięli  ślub  u  jednego pustelnika  przy  rozstajnych  drogach.  Żyli  ze  sobą  potem  bardzo szczęśliwie  ze  sto  lat,  a  młynarz  już  do  samój  śmierci  opływał w  dostatki.

Oskar Kolberg

“Lud: jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”

1875

 

KP05.1937 www1 014 www1 013ab c